Levendula mező - Tihány 2016

Levendula mező - Tihány 2016

sobota, 28 marca 2015

Prezent urodzinowy



Jakby nie patrzeć 2 dni temu stałam się „półwieczną + 1” kobietą. Z tej okazji wymyśliłam sobie taki prezent, który będzie tylko mój. Z reguły tak to bywa, że pani domu dostaje: ściereczkę, talerzyki, lodówkę, wazonik etc. Nie powiem, rzeczy przydatne i praktyczne, ale…. No właśnie – to „ALE”. Czy to aby faktycznie są indywidualne prezenty dla nas, czy raczej dla naszej rodziny? Wiadomo, że baba zawsze będzie zadowolona z czegoś, co przyda się w gospodarstwie domowym. Ja jednak tym razem chciałam, żeby to było coś MOJEGO. Po tylu latach chyba mam prawo, nie? Stwierdziłam, że JESTEM TEGO WARTA (jak w reklamie, hi,hi,hi,,,)

No i stało się, po długich namyślaniach wybór padł na Janome Horizon MC 8900 QCP. Rozpatrywałam możliwość zakupu Janome 15000, ale stwierdziłam, że w porównaniu do tego co potrafi - jest nieziemsko droga. Cena Janome 15000 przekracza o parę tysięcy (w przeliczeniu na PLN) cenę Janome 8900 w komplecie z  bardzo dobrej klasy hafciarką. Tak więc zadecydowałam, że nie ma co się rzucać z motyką na słońce, trzeba wrócić do racjonalnego myślenia. Ja i tak mam bardzo mało czasu na „radosną twórczość” i jestem bardzo szczęśliwa, kiedy znajdę wolną chwilę na to, by usiąść przy maszynie.

Pudło było dość ciężkie, maszyna była zapakowana bardzo solidnie.


Poniżej w trakcie montowania stolika powiększającego pole pracy.
Narzekałam tu już parę razy na mojego Łucznika Telimenę. A to dlatego, że jest kompletnie nieprzystosowana do pikowania z wolnej ręki. Co więcej ma wadę konstrukcyjną polegającą na złym osadzeniu stopki do pikowania, czego skutkiem jest tarcie metalu o metal w trakcie szycia. To spowodowało moją frustrację, ale nie znaczy to, że się pozbędę Telimeny. o co to, to nie, nie zostanie odstawiona na bocznicę. Mam ogromny sentyment do Łuczników. A Telimena przy każdej innej czynności sprawdza się znakomicie, ma ok. 500 różnych ściegów. Niektóre takie, których nie ma w Janome. Tak więc będę korzystać z dobrodziejstwa dwóch maszyn (nie wspominam tu o owerloku, i zabytkowym, 120-letnim Singerze na korbkę, który NADAL SZYJE!!!!).   

niedziela, 22 marca 2015

Patchworkowy zajączek - tutorial


Święta tuż, tuż, więc z myślą o nich postanowiłam usiąść w ten weekend do maszyny. Mam zaległości generalnie ze wszystkim, ale co się odwlecze, to nie uciecze.
Dzisiaj będzie o tym, jak uszyć patchworkowego zajączka.
Forma poniżej, źródło: Pinterest.
Należy wydrukować na papierze A4 i wtedy wysokość zajączka będzie akurat 18 cm.

Miałam problem z wyborem tkaniny. W sumie to marzyły mi się zające z „kékfestő” (to jest taka tradycyjna węgierska tkanina używana do szycia strojów ludowych, jest barwiona indygo), ale ostatecznie wybór padł na bawełnę Mody. Zając będzie jasny, lamowania ciemne.

Formę wycinamy z papieru, wykroić 2 razy z zapasami na szwy.
Z materiału, który będzie podszewką (u mnie cieniutka biała bawełna) też wykroić 2 części. Poza tym 1x kroimy serduszko, ja zmodyfikowałam wzór oryginalny i wykroiłam jeszcze malutką kieszonkę (podwójnie złożoną). Serduszko i kieszonkę podkleiłam flizeliną.

Wybór odpowiednich nici zajął mi trochę czasu (zanim się przedarłam przez wszystkie pudełeczka, w których mam pochowane nici).
Następnie z ociepliny kroimy 2 x formę, która będzie przepikowana z podszewką zajączka.



Połączyłam obie warstwy lotem trzmiela. Nie będę się tu ponownie rozpisywać jak wielkim rozczarowaniem jest pikowanie z wolnej ręki na Łuczniku Telimenie (pisałam o tym w grudniu, na nową maszynę muszę jeszcze troszkę przyoszczędzić, ale już bliżej, niż dalej. Łucznika się nie pozbędę, jestem z nim związana sentymentalnie. Po prostu nie będę go używała do pikowania z wolnej ręki, do innych rzeczy jest bardzo dobry.)
Po przepikowaniu docinamy do formy (z zapasem na szwy).

W dalszej kolejności gęstym zygzakiem przyszyłam serduszko. Doszyłam ozdobny guzik (mały drewniany zajączek). Na drugiej części naszyłam kieszonkę. Poza tym z małych czarnych koralików zrobiłam oczka zająca.

Przyszywając koraliki w miejsce oczu warto po lewej stronie podłożyć 2-3 krotnie złożoną ocieplinę. Koraliki lepiej się będą trzymały (poniżej).

Następnie zszywamy wierzchnią tkaninę prawą stroną do prawej, to samo robimy z przepikowaną podszewką. Jak widać poniżej ja przy okazji zszywania wszyłam za jednym zamachem w tkaninę zewnętrzną ozdobną wstążeczkę. Po zszyciu zająca z tkaniny zewnętrznej we wszystkich zaokrągleniach i wklęsłych częściach szwu robimy drobne nacięcia zapasu na szwy (jest to potrzebne, ponieważ po wykręceniu na prawą stronę unikniemy brzydkich ściągniętych miejsc). Potem wykręcamy zająca na prawą stronę. Zająca z podszewki wkładamy lewą stroną do lewej w zająca z materiału wierzchniego. Ja pomagałam sobie śrubokrętem, aby wepchać uszy i pyszczek na odpowiednie miejsce.

Kiedy podszewkowy zając był dokładnie upchany w zewnętrzną część – miejsce gdzie są uszy przeszyłam wydłużonym ściegiem satynowym, tak by rozdzielić uszy zwierzaka.

Na koniec obie części – wierzchnią i spodnią połączyłam zwykłą lamówką (po prawej przyszyłam ją ręcznie, szew jest niewidoczny).

Jak widać kieszonka może spełniać funkcję miejsca, gdzie trzyma się wykałaczki. Sam zając będzie spełniał rolę czapki & nasadki na kieliszki z jajkami na świątecznym stole. Dzisiaj uszyłam tylko jednego, muszę do świąt wyprodukować jeszcze kilka.

Po uszyciu doszłam do wniosku, że w sumie dużo czasu zajęło mi upychanie uszu i pyszczka na swoje miejsce (część przepikowana). Na dobrą sprawę możnaby przepikowaną część skrócić na wysokości szyi, zaszyć. Natomiast uszy i głowę można wypchać watą lub resztkami włókniny. I też byłoby dobrze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...