Levendula mező - Tihány 2016

Levendula mező - Tihány 2016

środa, 24 grudnia 2014

Radosnych świąt Bożego Narodzenia!



Dzwonią dzwonki u sań, stół pełen wigilijnych dań,
pod obrusem sianko leży, rodzina na Pasterkę bieży.
Będą wszyscy kolędować, z narodzenia Pana się radować.
Kolędujmy i my wraz, bo radosny nadszedł czas.


W ten cichy i jedyny w roku świąteczny wieczór życzę Wam, aby pokój i spokój ogarnął serca Wasze.

Spokojnych, zdrowych, radosnych świąt Bożego Narodzenia spędzonych w serdecznym gronie rodzinnym oraz wszelkiej pomyślności w nadchodzącym Nowym Roku. 


W tej świątecznej zadumie polecam Wam wysłuchanie piosenki "The little drummer boy" w wykonaniu popularnej węgierskiej piosenkarki Péter Szabó Szilvi. Szczyt jej kariery przypada na lata, kiedy była wokalistką zespołu NOX (reprezentowali Węgry na festiwalu Eurovizji w 2005 roku).


wtorek, 16 grudnia 2014

Quilt świąteczny - czyli masakra z pikowaniem z wolnej ręki.

Będzie ze 2 lata, jak skończyłam wyszywać chórek bożonarodzeniowy (redwork). Pisałam o tym TUTAJ. 
Od tamtej pory wyszywanka cierpliwie czekała na swój wielki dzień, aż do dzisiaj. Naszło mnie, żeby cóś z tym zrobić. Wybór padł na eksperymentalne połączenie redworka z patchworkiem. Kto mnie zna, ten wie, że jestem ZBIERACZEM (szmatek, przydasię, wełenek etc.), jednym słowem rzeczy, które zalegają w moich szafach i czekają.... czekają... naprawdę bardzo cierpliwie czekają, nieraz po kilka lat, aż coś z nimi zrobię. Tak było w przypadku tego materiału, który kupiłam kilka lat temu. Pomyślałam, że taki śliczny ten panel, że żal go zostawić w sklepie, kupiłam!
Panel będzie można wykorzystać do kilku quiltów / patchworków. Wpadł mi pomysł na uszycie małego quilta do powieszenia na ścianę i ozdobienia go pikowaniem.
 Szmatki połączyłam najprostszą metodą "quilt as you go".
 A tu już gotowa górna warstwa kanapki.
Następnie obrałam kierunek Pinterest i zaczęłam wyszukiwać wzory do pikowania o tematyce świątecznej, które by się ładnie wkomponowały w całość. Jak widać na poniższym zdjęciu - zawsze kopiuję wzory za pomocą starej kalki. Jest okropnie brudząca, ale przynajmniej wszystko widzę. Zresztą w praniu schodzi bez śladu, więc nie ma problemu.
Poniżej skanapkowany quilt, gotowy do pikowania.
Nie będę się tu rozpisywać po raz kolejny jaką MASAKRĄ było pikowanie z wolnej ręki na moim Łuczniku Telimenie. Pisałam o tym TU.
Ta maszyna mnie zawiodła!!! Zresztą najlepiej widać to na poniższych zdjęciach:


Chciałam, żeby to był quilt świąteczny, dlatego na tło wybrałam materiał z drobnym świątecznym wzorkiem. Tył jak widać jest jednokolorowy. Moja pociecha w tym, że przy tym drobnym wzorku na wierzchniej warstwie quilta - to beznadziejne pikowanie "zginęło w tłumie".

Wyszło jak wyszło, kiedyś musiał być ten pierwszy raz. Ponieważ quilt będzie docelowo wisiał na ścianie, dlatego też przyszyłam mu uszy.

 Tu w trakcie obszywania brzegów lamówką.

A tu już gotowa praca. Uszka do powieszenia są 3, tak to sobie wymyśliłam, że quilt będzie wisiał na drążku. Ta praca jest malutka, 52 x 37 cm, więc jest leciutka. Na blogach Amerykanek widziałam, że przy dużych quiltach, które mają wisieć wszywają pełen tunel (jak do wciągnięcia gumki), tak aby ciężar quilta równomiernie się rozłożył, a sama praca nie nadciągała się.

Myślę, że wyszło niczego sobie. Na zdjęciach quilt jest jeszcze przed praniem, tak że widać ślady kalki, po wypraniu nie śladu, zeszła całkowicie. Całe szczęście, że mam słaby wzrok, i tylko z bliska widzę tą masakrę z pikowaniem. W międzyczasie moje plany dotyczące zakupu nowej maszyny do szycia się konkretyzują...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...