Levendula mező - Tihány 2016

Levendula mező - Tihány 2016

niedziela, 12 kwietnia 2015

Oswajanie Janome


Dzisiaj pierwsze koty za płoty, czyli oswajanie nowego nabytku. Wraz z maszyną dostałam instrukcję obsługi, niestety tylko po angielsku. Ja po angielsku cóś tam mruczę, ale z wyrażeniami technicznymi mam kłopoty. W sklepie powiedziano mi, że rynek węgierski ma tak niewielkie zapotrzebowanie na tego rodzaju maszyny, że im się nie opłaca tłumaczyć instrukcji. Szukałam więc w necie, na stronie producenta, nic nie znalazłam. W końcu udało mi się zdobyć, wydrukowałam ją sobie. Jako, że należę do „pokolenia papierowego” – to wolę przewracać kartki, niż je przeklikiwać. 

Tą maszynę kupiłam głównie z myślą o pikowaniu, tak więc była to pierwsza rzecz, którą musiałam na niej wypróbować. Poszło fantastycznie!!! Przede wszystkim maszyna pracuje bardzo cichutko. Można bardzo precyzyjnie regulować prędkość szycia, a przy pikowaniu ma to ogromne znaczenie.

Na poniższym zdjęciu stara próbka, jeszcze z grudnia, kiedy klęłam na czym świat stoi pikując na Łuczniku Telimenie (czerwona nitka). Słabo widoczna, jasna nitka, to ślad pozostawiony przez Janome. W Janome można bardzo dobrze regulować naprężenie nitki, a to też ważne przy pikowaniu.

No i jak już się rozpędziłam, to wleciałam lotem trzmiela na zieloną łąkę pełną białych stokrotek (zdjęcie poniżej).

2 komentarze:

  1. Oj to się teraz będzie działo...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehh, Ewcia, żebym ja tylko tak miała czasu - jak go nie mam. Za niecałe 17 lat przechodzę na emeryturę, wtedy to się rozpędzę :)))) A na razie na biureczku PIT-y, kalkulatorek i bilansiki. Może w weekend cóś uszyję....

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...